BLOG

MÓJ DWUTYGODNIOWY POBYT W INDIACH DLA ZDROWIA / PAŹDZIERNIK 2017

Poleciałam do Indii z koleżanką (kilka dni później doleciała jeszcze grupa znajomych z Polski. Niektórzy byli tam już po raz dziewiąty). Na miejscu byli ludzie ze Szwajcarii, Izraela, Australii, Wielkiej Brytanii, USA, Kenii i z Indii (około 20 osób, bo jest to bardzo kameralny ośrodek, notabene bardzo fajni ludzie).
Doleciałyśmy do Indii po północy. Było ciepło i bardzo wilgotno, czekała nas jeszcze podróż samochodem do miejsca docelowego. (Koleżanka spała, a ja wyglądałam przez okno. Widoki były zupełnie nieciekawe, straszna bieda i brud wszędzie, zresztą typowe widoki dla Indii). Dojechałyśmy bardzo późno. Miły pracownik ośrodka zaprowadził nas do naszych domków. Byłyśmy tak zaszokowane i takie przerażone tymi domkami, że postanowiłyśmy razem spać pierwszej nocy… jednym słowem warunki były dość surowe (nawet gdyby mi ktoś to opisał wcześniej, nie byłabym w stanie tego wyobrazic sobie )

/Taras domku mojej koleżanki/

W kolejne dni zawsze po masażu masażystka odprowadzała mnie do gabinetu lekarza na pomiar ciśnienia i krótki wywiad o samopoczuciu.

Po masażu był czas na relax na tarasie przy recepcji. To był czas na totalne leniuchowanie ( i przegląd maili – heheheh – o ile działał internet, bo z tym też bywało różnie).
Widok z tarasu (do relaxu) był jak w bajce.

Dostałyśmy plan dnia, żebyśmy się mogły z nim jak najszybciej zaprzyjaźnić 
Wyglądał on nastepująco : 6:30 herbata ziołowa (przynoszona do pokoju /domku, 7:00 – 9:00 joga, 9:00 śniadanie, po śniadaniu masaże/zabiegi przedpołudniowe, 13:00 obiad, 15:00-16.00 joga, 16:00 snack, po snacku popołudniowe masaże/zabiegi, 19:00 kolacja.

Pierwszego dnia po obiedzie udałyśmy sie na popołudniowy masaż (każda ze swoją masażystką).

Masaż polegał na oklepywaniu pleców i nóg „stęplami” jak na załączonym zdjęciu. Stęple były maczane w ziołowym preparacie, który był podgrzewany w misce na ogniu. To był zabieg „Podikizni” Masarzystki muszą mieć niezła kondycję i siłę by móc to wykonać… Popołudniowe zabiegi trwały zazwyczaj pół godziny. Potem znowu kąpiel i to upierdliwe mycie włosów. A tak przygotowywali zawartość tych „stępli” do masażu:

Wklepywane zioła miały pomagać w procesie detoksykacji organizmu oraz poprawiać metabolizm.
Masaże i zabiegi były bardzo ważnym elementem programu.

Przed każdym posiłkiem odmawiana była krótka modlitwa.

Ayurwedyjskie posiłki bardzo mi smakowały. Jeśli chodzi o kolacje zawsze zupa, potem jakieś warzywa w przyprawach (curry), sałatka (nigdy nie surowa), do tego placek (z mąki która nie zawiera glutenu) i dal – zupa z soczewicy. Do tego oczywiście herbata ziołowa. Porcje małe (ale niektórzy prosili o dokładkę). Obiady i kolacje wyglądały podobnie, tyle że na obiad był zawsze jakiś tyci deser słodzony wyłącznie miodem. Deser należało spożyć na początek czyli jako starter… I tego powinnismy się trzymać tak na codzień również. Generalnie posiłki tak są skonstruowane, że nikt nie chodzi głodny. Wszystko było przyrządzane zgodnie z ayurwedyjskimi recepturami, wyłącznie na maśle ghee (masło klarowane), nic surowego, do picia tylko woda i herbata ziołowa.
Po kolacji uczestnicy programu spotykali się na tarasie widokowym, gdzie odbywały się pogawędki towarzystkie.
Po 18.00 robiło się już całkiem ciemno, po 21 – 21:30 zazwyczaj wszyscy się rozchodzili do swoich chatek spać. Normalnie jak małe dzieci 

Tu odbywały się posiłki.

Począwszy od drugiego dnia chodziłam na każdą poranną i popołudniową jogę. Praktykowali tam „jogę Iyengara”, która daje niesamowite efekty zdrowotne. Prowadzona była bardzo profesjonalnie. Sala jogi wyposażona była we wszystkie niezbędne pomoce. Na każdej praktyce było conajmniej czterech pomocników z obsługi.

Poranna joga ( która trwała 2 godziny) była dość wyczerpująca, w przeciwieństwie do popołudniowej, która była nastawiona na rozciąganie i relax.

Wykonując ćwiczenia codziennie (najlepiej przez 2 godziny – tylko nie wiem jak na to znaleźć czas w życiu codziennym) można wyleczyć się z różnych stanów przewlekłych oraz zachować (na zawsze ) zdrowie.

Masło ghee wprowadzone do organizmu w takich ilościach dostaje się do komórek organizmu wiążąc toksyny, aby po zakończeniu całego procesu wydalić je, czyszcząc jednocześnie organy ( wątroba, jelito cienkie i grube itp).

Po siódmym dniu przyjmowania ghee nastąpiły dwa dni przerwy, kiedy nareszcie można było jeść cztery posiłki ( oczywiście przygotowywane ściśle wg. receptur kuchni ajurwedyjskiej).
Tu znajdziesz więcej informacji nt. Kuchni ajurwedyjskiej:

Trzeba było się udać do swojego pokoju do końca dnia. Co godzinę dzwonił lekarz by się dowiedzieć czy jeszcze pacjent żyje. U większości ludzi trwa to wiele godzin, mają skurcze, i kończąc dzień nie mają już siły wyjść z pokoju.
Ja przeszłam przez to bardzo łagodnie. Wczesnym popołudniem wylegiwałam się już na tarasie. Lekarz nie mógł się nadziwić. Stwierdził, że mam niezwykle silny organizm i prawdopodobnie mało toksyn (zawdzięczając to swojemu sposobowi odżywiania się), co mnie niezwykle ucieszylo.
Kolejne trzy dni po oczyszczeniu organizmu to czas ‚wyprowadzenia’, kiedy dostaje się bardzo lekko strawne posiłki (woda ryżowa, woda z soczewicą i kombinacje tych potraw, bez przypraw i bez soli…i bez smaku).

Podczas dni kiedy piłam masło ghee miałam różne masaże i zabiegi towarzyszące. Między innymi „Udhwarthanam „tzw masaż pudrowy. Wykonywany na cztery ręce, czyli masują dwie osoby. Jest to dość wyczerpujący masaż, poprawiający krążenie krwi i wspomagający metabolizm oraz pozbywanie się toksyn. Masażystki po wykonaniu takiego masażu wyglądają jak po niezłym treningu siłowym….

Ostatniego dnia przed wylotem miałam masaż relaksacyjny „Sirodara” polegający na laniu oleju na czoło, co powoduje totalne zrelaksowanie umysłu i ciała.

Generalnie zalecane jest aby spędzić 3 tygodnie na takim programie detoksyfikacyjnym. Minimum powinno się na to poświęcić 2 tygodnie. Pobyt taki jest fantastyczny też pod kątem oderwania się na chwilę od rzeczywistości, od codziennych problemów i stresów, pozwala na spojrzenie się na naszą rzeczywistość i życie zupełnie z innej perspektywy.
Wiekszość ludzi traci podczas takiego pobytu 6-10 kg (co jest skutkiem ubocznym detoksu. Ja schudłam 5 kg). Wygląda się dużo swierzej, twarz promienieje, skóra młodsza, ogólnie człowiek wygląda młodziej i zdrowiej… i o to w tym wszystkim chodzi, także polecam wszystkim z całego 

Udostępnij:

KOMENTARZE

Brak komentarzy

©2026 EvaAboo.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Uwaga! Zawarte na stronie informacje: Nie są poradą medyczną, nie mają na celu diagnozy lub określenia metody leczenia jakiejkolwiek choroby i nie zastępują porady lekarza. Mogą być przydatne dla każdego, kto choruje przewlekle lub chciałby przed takimi chorobami się ustrzec. Ich celem jest wsparcie zdrowia oraz procesu zdrowienia.